Czy zamawianie w restauracji “kieliszka chardonnay” nie świadczy, że pijący tak powiedział, bo niewiele wie na temat win, a chciałby uchodzić z ich znawcę? Innych szczepów nie zna, a Riesling wydaje mu się zbyt kwaśny.
Dla ludzi zaznajomionych ze światem win takie skojarzenie może szybko się pojawić. Przecież chardonnay nie jest zbyt aromatyczne, szczególnie tańsze interpretacje. Gdy dojrzewało w dębowej beczce, może mieć za dużo nut waniliowych czy kokosowych. Aż cisną się na usta stwierdzenia: powiało nudą, lepiej zamów wodę, nie wolisz coli, w końcu jest tyle innych szczepów, znacznie ciekawszych.
Mimo, że zwykle nie zamawiam w restauracji chardonnay, nie odważyłbym się wyrażać tak kategorycznych opinii. Bo przecież skoro chardonnay, jest bodaj najczęściej uprawianym na świecie białym gatunkiem winorośli, to musi w nim być coś atrakcyjnego dla milionów pijących? I mam pełną świadomość, że większość z tych win pochodzi z cieplejszego klimatu, a więc werwy i finezji jest w nich mało. Jednak nie brakuje przecież wybitnych przykładów butelek, w których znajduje się wino powstałe z chardonnay rosnącego w chłodniejszych regionach. Szczep potrafi być urzekający, pozostaje jedynie do rozstrzygnięcia przez winiarzy kwestia, jakie wino robić.
Im dłużej się nad tym zastanawiam, tym bardziej dochodzę do wniosku, że zamówienie “kieliszka chardonnay” jest jednak świadomą decyzją, jakiego rodzaju wina pijący oczekuje. A gdyby jeszcze, dodatkowo cichcem powiedział “ale z chłodnego klimatu”, to ta często słyszana sekwencja słów wzniosłaby się na absolutne wyżyny znawstwa.
Leszek, Eliza & zespół Buy Wine
30 dni na zwrot
660 752 448








