Gdybyśmy weszli dziś do piwnicy niewielkiego, biodynamicznego producenta i zobaczyli rząd dużych glinianych naczyń, łatwo byłoby pomyśleć, że trafiliśmy do najbardziej progresywnej części współczesnego świata wina.
Blog kategorie
Blog chmura tagów
Gdybyśmy weszli dziś do piwnicy niewielkiego, biodynamicznego producenta i zobaczyli rząd dużych glinianych naczyń, łatwo byłoby pomyśleć, że trafiliśmy do najbardziej progresywnej części współczesnego świata wina.
Nie każda odmiana winorośli potrafi odnaleźć swoje miejsce na nowo, ale Malbec w Argentynie zrobił to z niezwykłą pewnością. Przywieziony tu w połowie XIX wieku przez francuskiego agronoma Michela Pougeta, trafił na idealne warunki – wysokie położenie, znakomite nasłonecznienie, suche powietrze i chłodne noce, które zachowują w winogronach równowagę i świeżość.
Zaskakującym może to się wydać, ale jest jeden region winiarski, który czerpie korzyści z ocieplania się klimatu. To środkowa część doliny Loary we Francji. A dokładniej rzecz ujmując obszar Montlouis sur Loire.
Oto trzy twarze Malbeca, które wyszły spod ręki Valerie.
Lubię odkrywać, z pozoru powszechnie znane odmiany czy regiony, ale mające również swoje inne oblicze. Dlatego obserwowałem JĄ od dłuższego czasu.
Kompozytorzy - z tego zawsze słynęło Bordeaux. Tamtejsi winiarze byli w stanie z komponowania zrobić prawdziwą sztukę. I to Sztukę przez duże Sz. Wykazali się nie lada kunsztem, skoro w wielu regionach winiarskich miesza się odmiany winogron, aby zrobić wina. Ale to właśnie bordoscy producenci (po prawdzie winni kupcy bardzo im w tym pomogli) potrafili stworzyć coś, co obecnie nosi nazwę klasycznego kupażu.
Gdyby kogoś zapytać, czy dla jednej butelki wina warto przekroczyć wysokie pasmo górskie, pewnie dwa razy by się zastanowił przed udzieleniem twierdzącej odpowiedzi. Wszystko zależy oczywiście od butelki wina, a dywagacje na ten temat można prowadzić przez długie godziny.