Planowanie ślubu to logistyczna wspinaczka, a wybór wina często okazuje się najtrudniejszym etapem. Spokojnie — z naszym poradnikiem traficie w gusta gości i zamienicie kieliszki w jeden z hitów wesela.
Blog kategorie
Blog chmura tagów
Planowanie ślubu to logistyczna wspinaczka, a wybór wina często okazuje się najtrudniejszym etapem. Spokojnie — z naszym poradnikiem traficie w gusta gości i zamienicie kieliszki w jeden z hitów wesela.
Wybór wina na prezent potrafi być zaskakująco trudny – zwłaszcza gdy półka pełna butelek nagle odbiera pewność siebie. Ten przewodnik pokaże Ci, jak dobrać wino bez stresu, niezależnie od budżetu i gustu osoby, którą chcesz obdarować.
Podarowanie wina na prezent to gest, który mówi więcej niż tysiąc słów. To zaproszenie do wspólnej celebracji, przejaw klasy i wyraz szacunku dla obdarowanego. Jednak wbrew pozorom wybór idealnego trunku nie jest tak prosty, jak mogłoby się wydawać. Inne wino sprawdzi się jako upominek dla konesera, inne – jako elegancki akcent na ślub, a jeszcze inne – jako bezpretensjonalny prezent na parapetówkę. Dziś opowiem, jak patrzeć na wina oczami smakosza i dobrać butelkę, która wywoła uśmiech już przy wręczaniu, a zachwyt – po pierwszym łyku.
Zdarzyło Ci się kiedyś nalać sobie kieliszek czerwonego wina prosto z kuchennej półki, z której sączyło się upałem? A może wręcz przeciwnie – schłodziłeś białe wino do temperatury lodowej, żeby „lepiej smakowało”? W obu przypadkach – prawdopodobnie nie smakowało tak, jak mogłoby. A wszystko przez... temperaturę. Bo idealna temperatura podawania wina to nie tylko detal – to jeden z kluczowych elementów decydujących o tym, jak odbierzesz jego smak i aromat.
Jako miłośnik wina, który widział zarówno butelki Cabernet Sauvignon podane w temperaturze herbaty, jak i Sauvignon Blanc schłodzone tak bardzo, że nie czuć było w nim nic oprócz kwasu, mogę powiedzieć jedno: dobrze podane wino nie potrzebuje żadnych sztuczek. Wystarczy dobra temperatura serwowania wina dopasowana do jego stylu i charakteru.
Nie wiem, jak u Was, ale dla mnie lato zaczyna się wtedy, gdy pierwszy raz wyciągam z piwnicy butelkę dobrze schłodzonego Sauvignon Blanc, rozpalam grilla i pozwalam muzyce z sąsiedniego ogródka mieszać się z dymem z przypalanych papryk. Lato to pora bez pretensji, bez konieczności dekantowania, przelewania, sprawdzania temperatury do dziesiątej części stopnia. Wystarczy kieliszek, kilka kostek lodu w wiadrze i przyjaciele przy stole.
To nie łatwość uprawy, ale cechy smakowe sprawiły, że Montepulciano jest drugą w kolejności, po Sangiovese, najpopularniejszą czerwoną odmianą rosnącą we Włoszech. Dzięki skórce obfitującej w garbniki, pigmenty i polifenole wina z Montepulciano mają intensywną rubinową barwę. Nie są natomiast tak kwasowe, jak chociażby wspomniane Sangiovese. Przy pierwszym spotkaniu trochę mogą przypominać Merlota, ze względu na aromat czerwonych owoców, takich jak wiśnie, truskawki czy czerwone śliwki.
Może mule nie smakują każdemu, ale to chyba jedno z najlepszych dań, które można podać do różowego wina.
Od razu świat wokół nas staje się bardziej wakacyjny, pełen letnich smaków i aromatów.
Wina w kolorze Pink powstają w wielu regionach.
My dzisiaj wybraliśmy stosunkowo mało znaną pod względem winiarskim Lotaryngię.