Czy jedno wino może pasować do ryby, mięsa, kuchni austriackiej i… curry z imbirem?
Brzmi jak wyzwanie, ale odpowiedź jest prosta: tak – jeśli tym winem jest dojrzały Grüner Veltliner z Kremstal.
Blog kategorie
Blog chmura tagów
Czy jedno wino może pasować do ryby, mięsa, kuchni austriackiej i… curry z imbirem?
Brzmi jak wyzwanie, ale odpowiedź jest prosta: tak – jeśli tym winem jest dojrzały Grüner Veltliner z Kremstal.
Nie spieszyliśmy się. Leżały sobie grzecznie, dobrze zabezpieczone i czekały na odpowiedni moment. Wreszcie nadszedł ten czas. Mamy zatem dla Was ciekawe zadanie. A właściwie bardziej doświadczenie, niż zadanie. Bo to będzie szansa na przeżycie ciekawej przygody, bez konieczności wychodzenia z domu. Jednocześnie okazja do wzbogacenia wiedzy, a może i pretekst do zorganizowania spotkania z przyjaciółmi.
To było chyba kilka lat temu i później już tego rodzaju sytuacja nie powtórzyła się. Przyszła do mnie klientka i zapytała o wina z Austrii. Nim zdążyłem dopytać, jaki rodzaj stylistyki ma na myśli, powiedziała, że owszem bardzo lubi dojrzałe Grünery Veltlinery, ale tym razem ma ochotę na solidnego Rieslinga.
Oczywiście wiem, że nie brakuje osób wręcz uwielbiających aromatyczne Sauvignon Blanc. Nazwa łatwa do zapamiętania, intensywne nuty tropikalnych owoców, świeżość.
Tymczasem Grüner Veltliner już tak łatwo nie wpada w ucho, a tym bardziej w pamięć. Co więcej, jeśli spojrzymy na ewolucję tych win w czasie, to okaże się, że w kieliszku możemy czasami spotkać albo lekkie, rześkie wino, albo obfite, tłuste, pachnące miodem, białym pieprzem czy gałką muszkatołową.
Trudno zdecydować się, który Grüner jest lepszy. W zasadzie wszystko zależy od okoliczności. Bo czasami nie chodzi o to, aby wspinać się na wyżyny. Wystarczy swobodny spacer pośród łąk czy przydomowych ogródków. Wszystko kwitnie, pachnie wiosną, lekko przygrzewa słońce. Czy tutaj pasują zdecydowane, mocne akcenty? Raczej zwiewne i orzeźwiające.
Chcieliśmy ostatnio sprawdzić adaptacyjność austriackiego Zweigelta do … włoskiej kuchni. Najczęściej prosta konfrontacja wina i jedzenia z tego samego miejsca pochodzenia daje bardzo dobre rezultaty. W czasach, gdy nie było szybkich środków transportu czy komunikacji między ludźmi na dalekie odległości, żywność spożywano najczęściej tam gdzie powstawała. W ten więc sposób i kuchnia i wino, na przestrzeni setek lat, dopasowały się do siebie.
Był rok 1976 gdy Gerald Malat postanowił, jako pierwszy w Austrii, pozostawić wino z dodatkiem drożdży w butelce i pozwolić na rozpoczęcie drugiej fermentacji, która wytworzy bąbelki. W ten oto sposób w Austrii powstał pierwszy poważny Seckt robiony tradycyjną metodą, czyli technologią stosowaną w produkcji szampanów.