Wino bez alkoholu? Jeszcze niedawno ta fraza powodowała uśmiech politowania. Dziś budzi ciekawość. I – co ważniejsze – smakuje naprawdę dobrze.
Blog kategorie
Blog chmura tagów
Wino bez alkoholu? Jeszcze niedawno ta fraza powodowała uśmiech politowania. Dziś budzi ciekawość. I – co ważniejsze – smakuje naprawdę dobrze.
Gdyby zapytać statystycznego miłośnika wina, jak w Niemczech przedstawia się pozycja białych win względem czerwonych, pewnie odpowiedziałby, że rosną tam w znakomitej większości białe odmiany. A czerwone stanowią zaledwie ułamek całej produkcji. Tymczasem sytuacja przedstawia się zupełnie inaczej. W ciągu ostatnich 40 lat nasadzenia czerwonych win zwiększyły się 3-krotnie i obecnie stanowią ponad 1/3 wszystkich winnic w Niemczech.
Niedawno rozmawiałem z pewnym człowiekiem, który bardzo chciał spróbować burgundzkiego, czerwonego wina. Jako początkujący eksplorator winiarski, usłyszał gdzieś, że są to najbardziej fascynujące wina świata i zapragnął przekonać się o tym.
Przy jednej z dwóch głównych dróg przecinających wioskę Bechtolsheim, swoją winiarnię ma rodzina Bretzów. Słowo rodzina w tym przypadku nabiera szczególnego znaczenia, gdyż nieprzerwanie od 1721 roku kolejne pokolenia Bretzów zajmowały się uprawą winorośli i tłoczeniem wina.
W Hesji Nadreńskiej różnorodność wykorzystywanych odmian potrafi zmylić nawet wytrawnego miłośnika wina. Wprawdzie w ostatnim czasie Riesling zaczyna wysuwać się na pierwsze miejsce, ale historycznie najwięcej winnic porastały krzewy białego Müllera-Thurgaua i czerwonego Dornfeldera.
Oczywiście, że pierwszym skojarzeniem z winami niemieckimi jest kolor biały.
I w gruncie rzeczy niech tak pozostanie, ale nie oznacza to braku win o czerwonej barwie u naszego zachodniego sąsiada.