Blog kategorie
Blog chmura tagów
Ale mamy oto jeszcze jedną niespodziankę! Kilka dni temu pisaliśmy o dwóch nowych winach od Alvara de Dios Hernandeza. Jest jednak również trzecie! Vaguery powstaje 1500 butelek, Yavallo 1000, a ... wina Rapadal tylko 736. I to nie każdego roku. Tylko w rocznikach, gdy pogoda pozwoliła odpowiednio dojrzeć owocom Dona Blanca.
Już przyzwyczailiśmy się do lekkiego stylu win Alvara de Dios Hernadeza. Mimo, że jego przetwórnia znajduje się w regionie Toro, słynącym z ciężkich, esencjonalnych win, to butelki wychodzące spod ręki Alvara zawsze są wyraźnie soczyste. I to bez względu na to, czy powstały z owoców pochodzących z parceli El Maderal, oddalonej o kilkanaście kilometrów od jego rodzinnej wioski El Pego czy z poletka Villadepera leżącego w regionie Arribes del Duero.
Trzeba mieć sporo dystansu do swoich win, aby jedno z nich nazywać „vino de comarca” czyli wino lokalne. W czasach, gdy bycie „obywatelem świata” uchodzi za normę, odbieranie czemuś aspiracji do brylowania na salonach może zaskakiwać. Na domiar wszystkiego zasadnicza nazwa Tio Uco, czyli wujek Uco jeszcze bardziej podkreśla swojski charakter wina. Może gdyby to był chociaż amerykański wuja Sam, albo wujek Google, a tutaj wujaszek Uco.
Dwa dni temu usłyszałem od znajomego ciekawe pytanie. Co sprawia, że w regionach winiarskich o bogatych tradycjach pojawiają się młodzi winiarze, którzy robią wina wyraźnie różniące się od tego co powstaje u ich sąsiadów i jednocześnie dzięki temu zachwycają winny świat?
Nareszcie przyjechały do nas nowe wina z Hiszpanii!
Tak, trochę czekaliśmy, ale było warto.
Uwielbiamy, gdy wino pochodzi z jakiegoś miejsca, którego stylistykę winiarską zna cały świat, a ono zaskakuje swoją innością.
Tym razem transport wyruszył z regionu Toro, słynącego z garbnikowych, dobrze zbudowanych win.
A tymczasem w kieliszku?