Trzeba mieć sporo dystansu do swoich win, aby jedno z nich nazywać „vino de comarca” czyli wino lokalne. W czasach, gdy bycie „obywatelem świata” uchodzi za normę, odbieranie czemuś aspiracji do brylowania na salonach może zaskakiwać. Na domiar wszystkiego zasadnicza nazwa Tio Uco, czyli wujek Uco jeszcze bardziej podkreśla swojski charakter wina. Może gdyby to był chociaż amerykański wuja Sam, albo wujek Google, a tutaj wujaszek Uco.
Hola, hola. Chyba trochę się zagalopowaliśmy. Przecież lokalność oraz swojskość jest czymś, czego wielu poszukuje. Chcemy być obywatelami świata i korzystać z produktów bardzo znanych, ale gdy usłyszymy, że coś pochodzi z małej manufaktury i jest ręcznie wytwarzane, zyskuje błyskawicznie nasze uznanie. Lokalność wydaje się więc w gruncie rzeczy bardziej wartościowa niż międzynarodowość. Szczególnie daje się to zauważyć w przypadku żywności.
Zatem wiele racji miał Alvar de Dios Hernandez nadając swojemu winu Tio Uco określenie vino de comarca. Nie dosyć, że pochodzi z trzech parceli położonych niedaleko jego rodzinnej wioski El Pego (okolice miasta Zamora, w południowo-zachodniej Hiszpanii). To jeszcze powstało jako klasyczny kupaż tamtejszych win, gdzie bazą jest Tinta de Toro, a jedną dziesiątą mieszanki stanowi Garnacha. Owe 10% to raczej niewiele, ale historycznie w regionie Toro tak mieszano wina, stąd w Tio Uco znajdziemy domieszkę odmiany dodającej świeżości i lekkość. Ponadto Alvar współpracuje ze swoimi sąsiadami, a więc realizuje filozofię wspierania lokalnej społeczności.
Sam Hernandez mówi o Tio Uco, że jest to wino towarzyszące miłemu spędzaniu czasu w gronie znajomych, przy grillu, czy wspólnym gotowaniu.
Największą jednak zaletą Tio Uco jest wyraźne odejście od stylistyki regionu Toro, która bazuje na rozdmuchanym, dżemowym nosie, nutach suszonych owoców, mocnych taninach i beczkowym anturażu.
Wujek Uco jest za to owocowy, soczysty, lekko pikantny i przy tym autentycznie zrównoważony.
Leszek, Eliza & zespół Buy Wine
30 dni na zwrot
660 752 448








