Zielona Góra po raz kolejny pokazała, że wino najlepiej smakuje tam, gdzie jest częścią miasta
Blog kategorie
Blog chmura tagów
Zielona Góra po raz kolejny pokazała, że wino najlepiej smakuje tam, gdzie jest częścią miasta
Każdy z nas choć raz przeżył ten moment w restauracji, gdy nazwa wina brzmi bardziej jak językowy łamaniec niż coś, co można swobodnie zamówić przy stoliku. Spokojnie - przygotowaliśmy lekki i praktyczny przewodnik, dzięki któremu Chardonnay, Gewürztraminer czy Châteauneuf-du-Pape przestaną brzmieć jak zaklęcia z obcego języka.
Niektóre winnice zaczynają się od efektownej wizji. Od odważnego projektu, dużego kapitału, mocnego wejścia na rynek. Historia Winnicy Mickiewicz biegnie inaczej — i może właśnie dlatego tak dobrze się ją pamięta.
W polskim winiarstwie coraz częściej widać projekty, które powstają z pasji. Ale są też takie, które powstają z pasji… i z chłodnej analizy. Marcinowice należą do tej drugiej kategorii.
Jeśli polskie wino ma przekonywać nie tylko ciekawością „nowości”, ale wiarygodnością, potrzebuje dwóch rzeczy: dobrego miejsca i konsekwencji. Winnica Saganum ma jedno i drugie – a do tego jeszcze trzeci element, rzadki w polskim krajobrazie: ciągłość historii.
Świat wina często opiera się na nazwiskach przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Ale każda historia zaczyna się inaczej. Czasem od rodzinnej tradycji. Czasem od inspiracji. A czasem od decyzji, by wejść do świata, który wcześniej nie był częścią rodzinnego krajobrazu.
Sandra Bravo, Valérie Courrèges i Victoria Bretz to trzy zupełnie różne opowieści.
Są wina, które zyskują sławę dzięki wiekowej tradycji. I są takie, których początek można wskazać niemal co do dnia. Pinotage to jedno z bardziej świadomie zaprojektowanych win świata — odmiana winogron, której historia zaczyna się w 1924 roku… w ogrodzie botanicznym Uniwersytetu w Stellenbosch.
Kiedy myślimy o Rioja, widzimy rubinowy blask czerwonych win, beczkowe aromaty i taniny, które z wiekiem łagodnieją. Ale jeśli spojrzymy w stronę gór na północy regionu, tam, gdzie ziemia styka się z niebem, a poranne mgły snują się nad doliną Ebro – zobaczymy coś zupełnie innego. Zobaczymy Rioję Sandry Bravo.
Nie każde świętowanie musi mieć w sobie alkohol.
Czasem wystarczy coś, co pobudza zmysły – subtelnie, elegancko i z bąbelkami.
I właśnie w ten sposób powstał jeden z najbardziej fascynujących trendów ostatnich lat: musujące herbaty.
Poniżej znajdziesz odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania dotyczące świątecznych prezentów firmowych z winem dla pracowników. Podpowiadamy, jakie zestawy wybrać, jak dopasować wino do budżetu oraz jak stworzyć elegancki, spersonalizowany upominek.
Kiedy w latach 70. świat zachwycał się narodzinami Supertoskanów, winiarstwo we Włoszech zmieniało się na zawsze. Bolgheri, Sassicaia, Tignanello – nazwy, które brzmiały jak manifest. Wina powstające poza regułami DOC zdobyły rynki i krytyków, otwierając nową erę włoskiego wina.
Supertoskany pokazały światu, że Toskania to nie tylko rustykalne Chianti w butelkach w słomianych koszykach. Nagle włoskie wina mogły konkurować z Bordeaux i Napa Valley. To był wizerunkowy przełom – bez tych win trudno byłoby mówić o obecnej pozycji Włoch na mapie światowego wina.
Pionowa podróż w czasie z Villa di Capezzana
W miniony piątek przenieśliśmy się do serca Toskanii – i to nie tylko geograficznie, ale też historycznie. Zorganizowaliśmy wyjątkową degustację, której bohaterem było flagowe wino winnicy Capezzana – Villa di Capezzana.
Kolacja przy świecach, na stole miska makaronu z sosem pomidorowym, a obok butelka czerwonego wina. Niby romantyczny rytuał, a w głowie wciąż to samo pytanie: czy czerwone wino obniża cholesterol, czy to tylko piękna legenda powtarzana od pokoleń? Temat jest wdzięczny i kontrowersyjny jednocześnie. Jedni lekarze mówią: „wino a cholesterol to mit”. Inni wskazują badania, które sugerują, że wino – zwłaszcza wina czerwone – zawiera związki, które mogą wspierać układ krążenia. Jak to więc jest naprawdę?
Na najdalszym południu Afryki, tam gdzie dwa oceany mieszają prądy i wiatry, leży Przylądek Igielny (Cape Agulhas). Ten skraj kontynentu jest częścią Cape Floristic Region – najbogatszego pod względem bioróżnorodności królestwa roślin na Ziemi w klimacie nietropikalnym (9 000 gatunków roślin, z czego 2/3 to endemity). Skalę chronionych obszarów mierzy się w setkach tysięcy hektarów. To nie tylko spektakl natury – to żywy bank genów, który od tysięcy lat sprzyjał osadnictwu, myślistwu, zbieractwu i późniejszym uprawom, ostatnio również winorośli.
Nie wszystko trzeba planować z wyprzedzeniem. Czasem najlepsze momenty dzieją się spontanicznie – jak to niedzielne popołudnie w ogrodzie, tuż przy stadninie, z widokiem na lawendowe pole i ścianę pobliskiego lasu. Ogień trzaskał, piekliśmy łososia – tylko sól i pieprz, bez kombinacji. I jak to w naszym gronie – ktoś otworzył wino.
Różowe? Dziś już nie udaje wina. Dziś gra pierwsze skrzypce.
Kiedyś róż z Prowansji był traktowany jak letnia ciekawostka – lekki, ładny, ale bez charakteru. A dziś? To on rozdaje karty. W świecie, który kocha świeżość, autentyczność i przyjemność, rosé wraca z nową energią.
W sercu Toskanii, na wzgórzach Carmignano, gdzie winnice przeplatają się z gajami oliwnymi, leży posiadłość Capezzana – jedno z najstarszych miejsc uprawy winorośli we Włoszech. Już w 804 roku powstał dokument potwierdzający produkcję wina i oliwy właśnie tutaj!
W jednej z rozmów przy stole ktoś zapytał: “Czy wino jest zdrowe?”. Odpowiedziałem wtedy bez wahania – zależy. I to zależy właśnie od resweratrolu, polifenoli i… kontekstu. Bo wino samo w sobie nie jest ani eliksirem młodości, ani trucizną. To, co z niego czerpiemy, zależy od jego składu, ilości i tego, czy pijemy je z rozwagą. To słowa-klucze, które przez lata wracały w moich opowieściach o właściwościach prozdrowotnych tego trunku.