Niektóre winnice zaczynają się od efektownej wizji. Od odważnego projektu, dużego kapitału, mocnego wejścia na rynek. Historia Winnicy Mickiewicz biegnie inaczej — i może właśnie dlatego tak dobrze się ją pamięta. Zaczyna się spokojnie, niemal niepozornie. W 2004 roku, na przydomowym stoku w Opolu Lubelskim, posadzono eksperymentalnie 20 krzewów Solarisa. Tak po prostu. Bez fanfar. Z ciekawości, z pasji, z potrzeby sprawdzenia, czy w tym miejscu winorośl naprawdę może poczuć się u siebie. Przyjęła się znakomicie. Rok później cały 15-arowy stok był już obsadzony, a do Solarisa dołączyły Regent, Rondo, Hibernal i Seyval Blanc. Tak narodziła się Winnica Solaris — dzisiejsza Winnica Mickiewicz.
Potem wszystko zaczęło dojrzewać swoim rytmem. W 2007 roku przekształcono przedwojenny budynek inwentarski w stylu nadwiślańskim w niewielką winiarnię i przyszło pierwsze winobranie. W 2008 roku pojawił się pierwszy łyk własnego wina — Solaris i Regent. W 2010 zabutelkowane partie wyszły poza samą winnicę. W 2011 przyszedł ważny sygnał, że to wszystko naprawdę ma sens: srebrny medal na Enoexpo w Krakowie za Seyval Blanc 2010. To piękna sekwencja zdarzeń, bo dobrze pokazuje, że ta winnica nie wyrosła z jednej decyzji, tylko z kolejnych etapów cierpliwie dokładanych do siebie przez lata.
Za tą historią stoi Maciej Mickiewicz, ale od początku jest to opowieść bardzo rodzinna. Winnica Rodzinna jest spełnieniem marzeń Macieja i Marzanny Mickiewicz. Dziś w korytarzu winiarni stoi osiem par gumiaków należących do trzech pokoleń połączonych winiarską pasją. I nie jest to detal do rodzinnego albumu, tylko bardzo trafny skrót całej filozofii tego miejsca: wino nie jest tu odgrywaniem roli, ale częścią rodzinnego życia, codziennej pracy i wspólnego dojrzewania projektu.
Żeby jednak zrozumieć Winnicę Mickiewicz naprawdę dobrze, trzeba wyjść na chwilę poza samą winnicę i spojrzeć szerzej — na Małopolski Przełom Wisły. To jeden z najciekawszych polskich regionów dla winorośli. Dolinę Wisły przecinającej kredowe skały, o stromych brzegach, meandrach i łagodniejszym mikroklimacie. A co dla wina najważniejsze, są tam nasłonecznione, wapienne zbocza opadające ku rzece. Region rozciąga się między Annopolem a Puławami, z Janowcem, Opolem Lubelskim i Kazimierzem Dolnym po drodze. To krajobraz, który nie tylko dobrze wygląda, ale naprawdę pracuje na smak wina.
Winnica Mickiewicz rozwijała się właśnie w dialogu z tym miejscem. Najpierw była stara rodzinna parcela w Opolu Lubelskim. To niewielkie 0,15 ha położone na najwyższym południowo-zachodnim wzniesieniu na obrzeżach miasta, z piaszczysto-gliniastą glebą i lekkim południowym nachyleniem. To tam rosną dziś ponad 20-letnie Solaris, Seyval Blanc, Regent i Hibernal. Ta mała parcela nie jest tylko początkiem historii. Ona nadal jest jej fundamentem — dowodem, że doświadczenie w polskim winie buduje się nie w deklaracjach, ale w kolejnych sezonach przeżytych z tym samym kawałkiem ziemi.
Kolejny rozdział otworzył się w 2014 roku, kiedy rodzina kupiła nową parcelę w Bliskowicach. Był to początkowo 1,5-hektarowy południowo-zachodni stok. Dziś Bliskowice to już prawie trzyhektarowy kawałek terenu w dolinie Wisły, z mineralną, alkaliczną rędziną powstałą na bazie skał wapiennych. To siedlisko ciepłe, a wino z takiego miejsca ma prawo mówić własnym głosem. To właśnie tam rosną gwiazdy posiadłości — Riesling i Zweigelt. Oprócz nich swoje miejsce znalazły Johanniter, Solaris, Muscaris, Souvignier Gris, Regent i Cabernet Cortis.
W tym doborze odmian widać bardzo ciekawą logikę. Z jednej strony są szczepy dobrze sprawdzające się w polskich realiach i dające bezpieczeństwo jakości. Z drugiej — odmiany bardziej wymagające, ale sadzone dokładnie tam, gdzie mają najlepszą szansę dojrzeć z charakterem. Johanniter świetnie wpisuje się w tę pierwszą kategorię: daje wina świeże, wytrawne, dynamiczne, o bardzo naturalnej pijalności. Nie potrzebuje nadmiaru ciężaru, żeby być przekonującym. Zweigelt reprezentuje z kolei drugi biegun tej historii — pokazuje, że w Małopolskim Przełomie Wisły, szczególnie na wapiennej rędzinie i w cieplejszym siedlisku, można budować czerwienie z soczystością, energią i wyraźnym temperamentem. To nie jest przypadkowa lista szczepów. To zapis lat obserwacji, co w danym miejscu naprawdę działa.
Są też w tej historii detale, które robią ogromną różnicę. W 2019 roku Winnica Solaris zmieniła nazwę na Mickiewicz Winnica Rodzinna. Razem z nową nazwą pojawiła się nowa linia etykiet — kalosze. Na pierwszy rzut oka to gest odważny, może nawet przewrotny. Ale kiedy zajrzeć głębiej, okazuje się, że to jeden z najlepszych pomysłów identyfikacyjnych w polskim winie. Kalosze są symbolem wsi, ciężkiej pracy przy krzewach i w winiarni, ale także lekkości, uśmiechu i „nie/winnego” humoru. I nagle wszystko staje się jasne — te etykiety nie zostały wymyślone dla efektu. One po prostu wyrastają z życia tej rodziny.
W kolejnych latach Winnica Mickiewicz rosła dalej. W 2015 ruszyła budowa profesjonalnej winiarni, w 2017 pojawiły się pierwsze zabutelkowane wina z nowej parceli — Riesling, Zweigelt i Johanniter. W 2022 rozbudowano halę produkcyjną i unowocześniono zaplecze, a w 2023 powstał klimatyczny winny ogródek dla enoturystów. To ważne, bo pokazuje, że po 20 latach mamy do czynienia nie z ładną historią sprzedawaną na etykiecie, ale z dojrzałym, ciągle jednak rozwijającym się gospodarstwem, które wciąż inwestuje i precyzuje własny styl.
Dlatego o Winnicy Mickiewicz dobrze myśli się nie tylko jako o producencie wina, ale jako o jednej z tych rodzinnych opowieści, które pomogły dorosnąć całemu polskiemu winiarstwu. Od 20 krzewów Solarisa w 2004 roku, przez pierwsze medale, nową parcelę w Bliskowicach, rebranding z kaloszami i rozwój winiarni, aż po dzisiejszą, dojrzałą winnicę zakorzenioną w Małopolskim Przełomie Wisły. To historia bardzo konkretna, bardzo ziemista i bardzo prawdziwa. Właśnie dlatego tak dobrze zostaje w pamięci.
Leszek, Eliza & zespół Buy Wine
30 dni na zwrot
660 752 448








