Skąd ta gąsienica? Fantazja artystyczna grafika komputerowego? A może winiarz to zapalony entomolog?
Blog kategorie
Blog chmura tagów
Skąd ta gąsienica? Fantazja artystyczna grafika komputerowego? A może winiarz to zapalony entomolog?
Do Bari przyjechaliśmy późnym popołudniem. Panujący upał wzmagało dające się wszędzie odczuć podniecenie związane z finałowym meczem o mistrzostwo Europy. Włosi brawurowo przeszli fazę grupową i późniejsze rozgrywki, trochę jak zwykle czarowali na boisku próbując wymusić na sędziach korzystny dla siebie werdykt, więc nasze serce było bardziej po stronie Anglików. Jednak wieczorny spacer ulicami największego miasta Apulii, pełnymi podekscytowanych kibiców, nie bardzo pozwalał na to, aby siłą rzeczy nie oddać drugiej połowy serca Włochom.
Otwierając butelkę wina, zawsze chociaż na ułamek sekundy przenoszę się myślami do miejsca, skąd ona pochodzi. Widzę winnice, przetwórnię lub nawet samego producenta. Gdy zawartość kieliszka zachwyca, myśl zatacza coraz szersze kręgi i pojawiają się obrazy innych winnic z tego regionu. Rodzi się pragnienie zorganizowania kolejnej wyprawy winiarskiej.
Tego dnia było naprawdę gorąco. Termometr w samochodzie pokazywał na zewnątrz 41,5 stopnia Celsjusza. Jechaliśmy od strony Florencji w kierunku na zachód. Droga nie była zbyt długa. Zaledwie ok. 30 kilometrów. Byliśmy umówieni z Sereną w samo południe. Zastanawiałem się, co nas tym razem spotka w Capezzanie.
Rozbudzona majową wizytą na Morawach fascynacja tamtejszym winiarstwem powodowała, że kolejna możliwość spotkania jeszcze większej liczby Autentystów napawała mnie ogromną radością.
Odpowiedzialność to słowo, które w ostatnich latach zyskuje popularność także wśród najlepszych szefów kuchni. Słyszymy o niej ze wszystkich stron i w różnych kontekstach, także w kontekście tego, co jemy, bo przecież w jedzeniu nie tylko chodzi o samo dostarczanie energii niezbędnej do życia.