Dlaczego Brunello di Montalcino cieszy się taką sławą? Wyjaśnień może być kilka.
Blog kategorie
Blog chmura tagów
Dlaczego Brunello di Montalcino cieszy się taką sławą? Wyjaśnień może być kilka.
Kilkanaście lat temu trudno było sobie wyobrazić ofertę win, w której mogło brakować Brunello di Montalcino. Król włoskich win stanowił wówczas obiekt westchnień każdego winomaniaka. Wyruszyliśmy zatem na poszukiwanie ciekawego producenta.
Degustację rozpoczęliśmy od zejścia do piwnicy. Daniel Twardowski ma dwa pomieszczenia o łukowatych sklepieniach i kamiennych ścianach pokrytych ciemnym nalotem. Gdy okoliczna gleba obfituje w wodę na łupkach pojawiają się jej krople, które pozytywnie wpływają na wilgotność panującą w piwnicy. Każde z pomieszczeń przeznaczone jest na jeden rocznik wina.
Umówiliśmy się z Danielem od samego rana. Najlepiej degustować wina właśnie o tej porze. Zdążyliśmy zjeść lekkie śniadanie w miejscowej piekarni i punktualnie o 10:00 zameldowaliśmy się przed drzwiami przetwórni w wiosce Neumagen-Dhron. Byliśmy niesamowicie ciekawi spotkania, a szczególnie jednego wina. Tego wina!
Ale mamy oto jeszcze jedną niespodziankę! Kilka dni temu pisaliśmy o dwóch nowych winach od Alvara de Dios Hernandeza. Jest jednak również trzecie! Vaguery powstaje 1500 butelek, Yavallo 1000, a ... wina Rapadal tylko 736. I to nie każdego roku. Tylko w rocznikach, gdy pogoda pozwoliła odpowiednio dojrzeć owocom Dona Blanca.
Już przyzwyczailiśmy się do lekkiego stylu win Alvara de Dios Hernadeza. Mimo, że jego przetwórnia znajduje się w regionie Toro, słynącym z ciężkich, esencjonalnych win, to butelki wychodzące spod ręki Alvara zawsze są wyraźnie soczyste. I to bez względu na to, czy powstały z owoców pochodzących z parceli El Maderal, oddalonej o kilkanaście kilometrów od jego rodzinnej wioski El Pego czy z poletka Villadepera leżącego w regionie Arribes del Duero.
Jestem niemal przekonany, że wielu z Was zachwycało się malowniczymi widokami wjeżdżając z Austrii do Włoch autostradą A22. Pierwsze winnice, jakie można ujrzeć z okien samochodu po przekroczeniu przełęczy Brennero, to dolina rzeki Eisack. Wokół niej rozmieszczone są winnice dostarczające owoców na wina tłoczone w spółdzielni Eisacktal.
W roku 1961 grupa rolników uprawiających winorośl w jednej z alpejskich dolin postanowiła zawrzeć porozumienie, na mocy którego powstała spółdzielnia Eisacktaler.
Conrad Vlok jest zdolnym winiarzem. Nawet można powiedzieć, że bardzo zdolnym. Ma przy tym swoją specjalizację. Co wcale nie jest tak oczywiste, gdy myślimy o winiarzach zbierających doświadczenia w wielu miejscach. Conrad jest mistrzem Sauvignon Blanc i Semillion. Zaczynając kolejną winiarską przygodę na Przylądku Igielnym w winnicy Strandveld wiedział, że przyjdzie mu się zmierzyć z podmuchami wiatru z nad Atlantyku. Potrafił jednak wykorzystać ten klimat oraz zróżnicowanie glebowe i wprowadzić najmłodszy region winiarski RPA do grona siedlisk, o których głośno na świecie.
Gdy w 1488 roku Bartolomeo Diaz i jego załoga portugalskich żeglarzy po raz pierwszy ujrzeli południowy kraniec Afryki, nie spodziewali się, że mają przed oczami miejsce, które stanie się w przyszłości źródłem najbardziej fascynujących białych win całego kontynentu.
Jadąc z Paryża czy Szampanii na południe Francji, po drodze mija się gleby wapienne i gliniaste. Dlatego Szampan powstaje najczęściej z Pinot Noir i Chardonnay. Jadąc dalej, dociera się do Burgundii, gdzie ponownie rosną te same odmiany winogron, ponieważ wciąż jesteśmy na wapieniach i glinach. Dojeżdżając do Beaujolais gleby zmieniają się na granitowe.
Julien Sunier to nie tylko historia przemiany syna fryzjera w cenionego winiarza, lecz także opowieść o determinacji i miłości do winiarstwa, zaszczepionej przez legendarnego Christophe'a Roumiera. Po edukacji w renomowanej szkole winiarskiej w Beaune, Sunier eksplorował szlaki winiarskie na całym świecie, zbierając nieocenione doświadczenia na obu półkulach.
Jeśli przez 170 lat rodzina produkuje wino, to raczej oczywistym jest, że nazwa winnicy i samych win ma wiele wspólnego z przodkami, ważnym wydarzeniem historycznym czy określoną lokalizacją. W kolejnych pokoleniach kultywuje się tę tradycję i buduje jej dalszą historię. Czasami jednak historia potrafi wyznaczyć własne ścieżki i otworzyć nowy rozdział w dziejach rodziny.
W polskich winnicach często rosną krzewy określane jako hybrydy, czyli krzyżówki różnych odmian winorośli. Powstały po to, aby lepiej dopasować uprawy do miejscowego klimatu. Po wyraźnym odrzuceniu w połowie ubiegłego wieku, hybrydy zaczynają wracać do łask winiarzy na całym świecie.
Lokalizacja ma znaczenie. To bardzo stara maksyma, która również w przypadku winnic sprawdza się niemal zawsze. Wiedziała o tym Basia Wiza, gdy postanowiła założyć winnicę. A wiedział dlatego, że od dawna miała przydomową maleńką winnicę i na własne potrzeby wytwarzała wino, które zawsze się udawało.
Jak smakują wina feinherb?
Przypuszczam, że część z was miała już okazję spotkać się z określeniem feinherb. Od niedawna pojawia się ono na etykietach niemieckich win i z tego względu może rodzić szereg wątpliwości, jak należy je rozumieć.
Kto czytał poprzedni post o winie Brink Family Vineyards, ten wie, że Cabernet Sauvignon lubi dojrzewanie w dębowej beczce. Ale dlaczego czasami dwa wina z tej samej odmiany winogron, dojrzewają np. 12 miesięcy w dębinie, a wyraźnie inaczej smakują?