Zacznijmy od białego wina z odmiany Mueller Thurgau. Ma jasną, niemal białą barwę, ze słomkowymi niuansami. Nos pachnie delikatnie, subtelne nuty tropikalnych owoców. W ustach wyczujemy odrobinę słodyczy, raczej nie za wysoki poziom kwasowości i coś co można by nazwać lekką perlistością. To często stosowany przez winiarzy zabieg, mający na celu zastąpienie niskiej kwasowości drobnym perleniem, aby wzmocnić poczucie świeżości w ustach. Efekt? Równowaga na podniebieniu.
Czerwone wino powstało z odmiany Spaetburgunder (Pinot Noir). Bardzo jasna, czerwona barwa. Nos pachnie czerwonymi owocami. Wiśnią, poziomką. Nie jest szczególnie pikantny. Na podniebieniu możemy zauważyć frywolną równowagę kwasowości, delikatnych tanin i odrobiny słodkich nut dojrzałych owoców. Lekkość i subtelność to niewątpliwie atuty tego wina.
Mimo, że degustowaliśmy wina w różnych kolorach, to pewne wspólne cechy dobitnie świadczą o stylu jakiego możemy spodziewać się widząc na etykiecie słowo feinherb. Są to wina raczej o niewielkim poziomie alkoholu (11-12 proc), dobrze wkomponowanej w strukturę wina kwasowości, lekkiej słodyczy, subtelnych nutach owoców, delikatnych kwiatów czy ziół.
Zatem, jeśli to jest styl wina bliski Twojemu sercu, zapamiętaj słowo feinherb. Na szczęście lepiej brzmi niż dosyć szorstkie halbtrocken (vide: wcześniejszy post).
30 dni na zwrot
660 752 448







