Gotowi na majówkę? Pewnie już tak, w końcu to świetna okazja, aby rozpocząć sezon spędzania czasu na łonie przyrody. A zapas win na taką okazję już przygotowany? Jeśli jeszcze nie, to mamy dla Was zestaw “6 białych win. Na słoneczne dni”.
Blog kategorie
Blog chmura tagów
Gotowi na majówkę? Pewnie już tak, w końcu to świetna okazja, aby rozpocząć sezon spędzania czasu na łonie przyrody. A zapas win na taką okazję już przygotowany? Jeśli jeszcze nie, to mamy dla Was zestaw “6 białych win. Na słoneczne dni”.
Słowo Lugana brzmi trochę jak laguna. I takie skojarzenie dobrze pasuje do stylu białych win powstających na południowych krańcach jeziora Garda.
Tym bardziej, że tamto wybrzeże słynie z lazurowego koloru wody i w sezonie wakacyjnym pełne jest turystów szukających relaksu.
Wielkanoc to wiosna, a wiosna to Wielkanoc. Chyba nikt nie ma wątpliwości, że w tym czasie myślimy o nadchodzących dniach z nowej perspektywy. Budzi się poczucie świeżego spojrzenia na świat. Po zimowych tygodniach, ubogich w promienie słoneczne, nadchodzą dni jasne i ciepłe. Czyż zatem nie powinniśmy skierować naszych myśli w stronę bardziej rześkich win?
Gdy wszyscy wokół robią podobne rzeczy, często rodzi się chęć wyróżnienia się. Ludźmi kieruje ciekawość i pragnienie sprawdzenia czy potrafią zrobić coś nowego, innego. Taka pewnie była bezpośrednia przyczyna świadomego mieszania różnych szczepów w winach.
Rioja tu, Rioja tam. Łatwo powiedzieć “lubię wina z regionu Rioja”. Regionu, nie gatunku winogron!
Rioja to całkiem spory obszar w północnej Hiszpanii. Gdzie nie spojrzeć, wszędzie pięknie położone winnice.
Wielkość regionu, wysokość winnic nad poziomem morza oraz bliskość Gór Kantabryjskich sprawiają, że występują jednak spore różnice w stylistyce tamtejszych win.
Za co właściwie tylu ludzi kocha szczep Syrah? I nie ma co się tutaj zastanawiać czy Syrah to jest to samo co Shiraz. Oczywiście, że jest to ten sam gatunek winogron. Przy czym nazwa Shiraz używana jest głównie w Australii.
Do Bari przyjechaliśmy późnym popołudniem. Panujący upał wzmagało dające się wszędzie odczuć podniecenie związane z finałowym meczem o mistrzostwo Europy. Włosi brawurowo przeszli fazę grupową i późniejsze rozgrywki, trochę jak zwykle czarowali na boisku próbując wymusić na sędziach korzystny dla siebie werdykt, więc nasze serce było bardziej po stronie Anglików. Jednak wieczorny spacer ulicami największego miasta Apulii, pełnymi podekscytowanych kibiców, nie bardzo pozwalał na to, aby siłą rzeczy nie oddać drugiej połowy serca Włochom.
Kilkanaście lat temu spędzaliśmy wakacje na greckim półwyspie Halkidiki. Wykupiliśmy dwa tygodnie pobytu w eleganckim hotelu z malowniczą plażą, kilkoma basenami i szeregiem innych atrakcji dla spragnionych wypoczynku turystów.
Po wylądowaniu na lotnisku w Salonikach opiekun wycieczki zapakował nas do autobusu i po godzinie byliśmy już w swoich pokojach z widokiem na morze. Plan kolejnych dni dyktowały pory trzech posiłków, przeplatane drinkami nad basenem. Relaks!
Otwierając butelkę wina, zawsze chociaż na ułamek sekundy przenoszę się myślami do miejsca, skąd ona pochodzi. Widzę winnice, przetwórnię lub nawet samego producenta. Gdy zawartość kieliszka zachwyca, myśl zatacza coraz szersze kręgi i pojawiają się obrazy innych winnic z tego regionu. Rodzi się pragnienie zorganizowania kolejnej wyprawy winiarskiej.
Tego dnia było naprawdę gorąco. Termometr w samochodzie pokazywał na zewnątrz 41,5 stopnia Celsjusza. Jechaliśmy od strony Florencji w kierunku na zachód. Droga nie była zbyt długa. Zaledwie ok. 30 kilometrów. Byliśmy umówieni z Sereną w samo południe. Zastanawiałem się, co nas tym razem spotka w Capezzanie.
Rozbudzona majową wizytą na Morawach fascynacja tamtejszym winiarstwem powodowała, że kolejna możliwość spotkania jeszcze większej liczby Autentystów napawała mnie ogromną radością.
Przez cały tydzień degustowaliśmy greckie wina. Raz były lepsze, innym razem gorsze. Co ciekawe całkiem nieźle wypadały niedrogie domowe wina, podawane do posiłku w … metalowych dzbankach. Ciągle jednak nie opuszczało mnie wrażenie, że w okolicznościach greckiej restauracji wino zyskuje na jakości podwójnie i gdy wrócę do Polski ten urok zniknie. Szukałem przyczyny, dlaczego jedna z najstarszych kultur winiarskich nie bryluje na salonach ze swoimi butelkami?