Chcecie dowiedzieć się jak założyliśmy naszą firmę? Zajrzyjcie do najnowszego magazynu Forbes.
Polecamy artykuł Magdaleny Gryn o winiarskich podróżach i ich efektach.
Blog kategorie
Blog chmura tagów
Chcecie dowiedzieć się jak założyliśmy naszą firmę? Zajrzyjcie do najnowszego magazynu Forbes.
Polecamy artykuł Magdaleny Gryn o winiarskich podróżach i ich efektach.
Spacerowaliśmy wieczorem wąskimi uliczkami średniej wielkości miasta w Hiszpanii (jego nazwa nie ma tutaj znaczenia). Mimo, że był to niemal środek lata, bary świeciły raczej pustkami.
Mówisz Bordeaux, myślisz czerwone wino. I słusznie, ale warto wiedzieć, że w tym słynnym francuskim regionie winiarskim powstają też wyśmienite białe wina. Tak jak czerwienie mają swój klasyczny kupaż, tak samo jest i z białymi winami.
Czasami trudno uwierzyć, ale kiedyś wyjeżdżając na wakacje, czy odwiedzając winnice zawsze zabieraliśmy ze sobą duży aparat fotograficzny. Lustrzanka z kilkoma wymiennymi obiektywami pozwalała dokumentować otaczający nas świat. Ciężka torba fotograficzna nie była wygodna do noszenia, ale wtedy jakoś nie zwracaliśmy na to większej uwagi. Wybieraliśmy najlepsze kadry, aby później dzielić się z innymi tym co widzieliśmy.
W życiu nie brakuje przypadków, ale trudno uznać wybór początku sierpnia na święto białej odmiany Albarino za zwykły zbieg okoliczności. W Europie to środek lata, szczyt sezonu wakacyjnego. Niezliczone tłumy kierują swoje kroki w stronę Morza Śródziemnego, szukając słońca, błękitu wody, piaszczystych plaż, wieczorami zasiadając do uczt obfitujących w owoce morza. Te chwile spędzane w relaksacyjnej atmosferze są niczym ożywczy powiew, dający wytchnienie po miesiącach poświęconych na pracę.
Przy jednej z dwóch głównych dróg przecinających wioskę Bechtolsheim, swoją winiarnię ma rodzina Bretzów. Słowo rodzina w tym przypadku nabiera szczególnego znaczenia, gdyż nieprzerwanie od 1721 roku kolejne pokolenia Bretzów zajmowały się uprawą winorośli i tłoczeniem wina.
W Hesji Nadreńskiej różnorodność wykorzystywanych odmian potrafi zmylić nawet wytrawnego miłośnika wina. Wprawdzie w ostatnim czasie Riesling zaczyna wysuwać się na pierwsze miejsce, ale historycznie najwięcej winnic porastały krzewy białego Müllera-Thurgaua i czerwonego Dornfeldera.
Hermann Müller urodził się w 1850 roku w szwajcarskim kantonie Thurgau. I być może nie byłoby to zdarzenie zasługujące na szczególne zainteresowanie, gdyby nie ścieżki kariery zawodowej, które doprowadziły go do stanowiska, pierwszego w historii, dyrektora winiarskiego instytutu w Geisenheim. Obecnie jest to najważniejszy uniwersytet w Niemczech, kształcący winogrodników i enologów. Doktor Müller, a później już profesor Politechniki w Zurichu, zajmował się botaniką oraz fizjologią roślin. Swoje życie poświęcił badaniu winorośli i przyczynił się do lepszego poznania ich natury
Półwysep Iberyjski najczęściej utożsamiany jest winiarsko z kolorem czerwonym. Panują tam wysokie temperatury, więc stosunkowo łatwo uzyskać odpowiednią dojrzałość winogron o ciemnej barwie skórki. Tymczasem w Hiszpanii powstaje także sporo białych win. Ich matecznikiem jest część kraju położona nad oceanem Atlantyckim, chociaż trzeba przyznać, że niemal 300 km od wybrzeża (a więc już w znacznie cieplejszej strefie) rozpościera się region Rueda, który słynie przede wszystkim z win o białym kolorze.
Jakob Heinrich Catoir w 1968 roku rozpoczął proces skupowania parceli leżących na północ od miejscowości Neustadt an der Weinstrasse. Poświęcił temu zadaniu 40 lat swojego życia. I na początku obecnego stulecia posiadłość Müller-Catoir powróciła do pierwotnej formy, jaką miała w połowie XVIII wieku. Następca Jakoba Philipp David Catoir mówi, że gdyby nie determinacja ojca, nie udałoby się odzyskać wielu działek, które w wyniku dziedziczenia trafiły w ręce bardzo różnych ludzi.
Gdyby nie pragmatyzm Papieża Jana XXII, być może wina z Châteauneuf-du-Pape nie zyskałyby światowej renomy. Tymczasem to właśnie bliskość do Awinionu sprawiła, że obszar na północ od tego miasta otoczony szczególną opieką papiestwa, już od XIV wieku podnosił jakość swoich win. Dzięki temu „Nowy zamek Papieża” stało się najbardziej znanym winem Południowego Rodanu.
Ludzie, którzy piją wino, doceniają je i lubią o nim rozmawiać, jednocześnie więcej myślą nie tylko o sobie, ale także o bliskich i znajomych, myślą o tym co tu i teraz, o tym, co jedzą, z kim i gdzie spędzają czas.
I cały czas zmieniają się.
Polacy piją coraz więcej wina, a to oznacza, że i my zaczynamy zmieniać styl naszego życia.
Gdyby kogoś zapytać, czy dla jednej butelki wina warto przekroczyć wysokie pasmo górskie, pewnie dwa razy by się zastanowił przed udzieleniem twierdzącej odpowiedzi. Wszystko zależy oczywiście od butelki wina, a dywagacje na ten temat można prowadzić przez długie godziny.
Coś w tym winie jest, że wyraźnie różni się od innych musiaków wytwarzanych w ten sam sposób co Prosecco. Jasne, pochodzi z cieplejszego miejsca, powstaje, nie ze szczepu Glera (jak Prosecco), ale z trzech innych - Pinot Nero, Trebbiano Toscano oraz Chardonnay. I to mogłoby zakończyć wszelkie dywagacje nad różnicami. Jestem przekonany, że mimo wszystko to nie są właściwe odpowiedzi.
Trudno zdecydować się, który Grüner jest lepszy. W zasadzie wszystko zależy od okoliczności. Bo czasami nie chodzi o to, aby wspinać się na wyżyny. Wystarczy swobodny spacer pośród łąk czy przydomowych ogródków. Wszystko kwitnie, pachnie wiosną, lekko przygrzewa słońce. Czy tutaj pasują zdecydowane, mocne akcenty? Raczej zwiewne i orzeźwiające.
Kiedyś zastanawiałem się nad tym i doszedłem do wniosku, że Abruzja oraz Marchia nie miały dobrego działu marketingu. No bo jak inaczej wytłumaczyć sytuację, gdy większości osób, które odwiedziły Toskanię słysząc słowo Montepulciano pojawia się obraz wina o nazwie Vino Nobile di Montepulciano? Tymczasem w tym, skądinąd bardzo poważnym winie, nie ma ani grama odmiany o nazwie Montepulciano. Vino Nobile robione jest z Sangiovese - króla toskańskich pagórków.
Moglibyśmy dzisiaj zacząć tak: 13 marca 1435 roku Klaus Kleinfisch, administrator hrabiego Johanna IV. z Katzenelnbogen, kupił winorośl, którą zamierzał posadzić w winnicy w Rüsselsheim. W dokumencie sprzedaży po raz pierwszy w historii pojawia się słowo "Riesling". W ten sposób 13 marca określa się jako dzień urodzin Rieslinga.
My jednak zaczniemy inaczej.
Nigdy nie dowiedziałem się co Louis Roos, współwłaściciel południowoafrykańskiej winnicy Mooiplaas miał na myśli nazywając swoje wina bery red i bery white. Opowiadał pośród pięknie położonych parceli, tyle o różnicach pomiędzy liśćmi poszczególnych odmian winogron i zupełnie odmiennym podejściu do ich uprawy, że o źródło nazwy win zapomniałem zapytać.
Jakoś szczęścia do zadomowienia się szerzej w świadomości miłośników wina nie miał. A przecież jest dokładnie udokumentowane, że już od XIII wieku na tym terenie wytwarza się wino. Jak to jednak w życiu bywa, czasami okoliczności zewnętrzne potrafią zmienić bieg dobrze zapowiadającej się historii.
Odwiedziny w odległej winnicy zawsze budzą emocje. A gdy jest to najbardziej wysunięta na południe winnica Afryki, to ekscytacja wzlatuje ponad wierzchołki drzew. Jednak nie tylko samo położenie jest tutaj wyjątkowe. Okolice przylądka igielnego składają się z bardzo różnorodnych gleb. A więc prawdziwy “ogród urodzaju” dla zdolnego winiarza.