Niedawno dotarł do nas nowy rocznik wina Muscadet do Apolline i Juliena Braud. Z pewnym zaskoczeniem zauważyliśmy, że nie tylko rocznik zmienił się, ale również etykieta. Po otwarciu butelki i chwili refleksji wszystko jednak pasuje do siebie.
Blog kategorie
Blog chmura tagów
Niedawno dotarł do nas nowy rocznik wina Muscadet do Apolline i Juliena Braud. Z pewnym zaskoczeniem zauważyliśmy, że nie tylko rocznik zmienił się, ale również etykieta. Po otwarciu butelki i chwili refleksji wszystko jednak pasuje do siebie.
Czy to już czas na melony? No niezupełnie. Jeszcze kilka tygodni i na pierwsze owoce będzie można natrafić w ogrodach. Oczywiście w sklepach znajdziemy je niemal przez cały rok, ale przecież „sezonowość” to dla nas słowo klucz zdrowej diety. Zatem o co chodzi z tymi melonami?
Blisko 62 lata musiał czekać region Beaumes de Venise, aby uzyskać status samodzielnej apelacji dla czerwonych win. Tyle bowiem czasu upłynęło od roku 1943, gdy obszar zaczął dysponować prawem posługiwania się określeniem Apelacja w stosunku do białych win.
Rodzina Cheron pochodzi z Burgundii. Jednak od lat 60-tych ubiegłego wieku jej losy związane są z departamentem Vaucluse w Dolinie Rodanu. Tam Denis Cheron kupił pierwszą winnicę w regionie Vacqueyras. Jego syn Yves miał niesamowite szczęście, gdyż na początku lat 80-tych udało mu się dokupić dolinę u podnóża jednego ze szczytów górskiego pasma Dentelles de Montmirail.
Jakob Heinrich Catoir w 1968 roku rozpoczął proces skupowania parceli leżących na północ od miejscowości Neustadt an der Weinstrasse. Poświęcił temu zadaniu 40 lat swojego życia. I na początku obecnego stulecia posiadłość Müller-Catoir powróciła do pierwotnej formy, jaką miała w połowie XVIII wieku. Następca Jakoba Philipp David Catoir mówi, że gdyby nie determinacja ojca, nie udałoby się odzyskać wielu działek, które w wyniku dziedziczenia trafiły w ręce bardzo różnych ludzi.
Epidemia filoksery, która pod koniec XIX wieku spustoszyła winnice w całej Francji, nie ominęła również i regionu Gigondas. Spowodowała przy tym, że winnice zamieniono wówczas na gaje oliwne. Kilkadziesiąt lat później, zimą 1929 i 1956 r, drzewa oliwne zostały zniszczone z kolei przez silne mrozy. Winorośl powróciła do łask na początku lat 60. W tym samy czasie Denis Cheron zaczął zakładać winnice w okolicach wioski Gigondas.
Czasami spotykam się z pytaniem, skąd biorą się te wszystkie aromaty owoców, które wyczuwamy w winie? No bo jak wino może pachnieć czarną porzeczką czy wiśnią, skoro zrobiono je z winogron. Czy do win dodaje się inne owoce?
Gdyby nie pragmatyzm Papieża Jana XXII, być może wina z Châteauneuf-du-Pape nie zyskałyby światowej renomy. Tymczasem to właśnie bliskość do Awinionu sprawiła, że obszar na północ od tego miasta otoczony szczególną opieką papiestwa, już od XIV wieku podnosił jakość swoich win. Dzięki temu „Nowy zamek Papieża” stało się najbardziej znanym winem Południowego Rodanu.
W Trullo Flaminio produkują tylko dwa wina. Można by pomyśleć, że to taka analogia do dwóch hektarów, jakimi dysponuje winnica. Jednak raczej mamy tu do czynienia z pierwszymi dwoma wina, które trafiły na rynek. Na kolejne przyjdzie jeszcze czas. Tym bardziej, że wśród uprawianych odmian obok Negroamaro i Syrah są jeszcze Primitivo oraz Susumaniello.
Mają w sobie coś z pionierów lub szlifierzy diamentów. Pionierów, gdyż wkraczają na tereny zupełnie nieoczywiste lub nigdy wcześniej nie rozważane jako miejsca do prowadzenia jakiejś formy aktywności. Szlifierzy, gdyż potrafią spojrzeć na pewne okoliczności z zupełnie nowej perspektywy i swoją pracą przemienić je w błyszczące klejnoty.
To nie łatwość uprawy, ale cechy smakowe sprawiły, że Montepulciano jest drugą w kolejności, po Sangiovese, najpopularniejszą czerwoną odmianą rosnącą we Włoszech. Dzięki skórce obfitującej w garbniki, pigmenty i polifenole wina z Montepulciano mają intensywną rubinową barwę. Nie są natomiast tak kwasowe, jak chociażby wspomniane Sangiovese. Przy pierwszym spotkaniu trochę mogą przypominać Merlota, ze względu na aromat czerwonych owoców, takich jak wiśnie, truskawki czy czerwone śliwki.
Kiedyś zastanawiałem się nad tym i doszedłem do wniosku, że Abruzja oraz Marchia nie miały dobrego działu marketingu. No bo jak inaczej wytłumaczyć sytuację, gdy większości osób, które odwiedziły Toskanię słysząc słowo Montepulciano pojawia się obraz wina o nazwie Vino Nobile di Montepulciano? Tymczasem w tym, skądinąd bardzo poważnym winie, nie ma ani grama odmiany o nazwie Montepulciano. Vino Nobile robione jest z Sangiovese - króla toskańskich pagórków.
Od kilku dni czuliśmy jakiś rodzaj ekscytacji. Jechały, jechały i jakoś nie mogły dojechać do nas te nowe wina. No ale nareszcie mamy je!
Odwiedziny w odległej winnicy zawsze budzą emocje. A gdy jest to najbardziej wysunięta na południe winnica Afryki, to ekscytacja wzlatuje ponad wierzchołki drzew. Jednak nie tylko samo położenie jest tutaj wyjątkowe. Okolice przylądka igielnego składają się z bardzo różnorodnych gleb. A więc prawdziwy “ogród urodzaju” dla zdolnego winiarza.
Medyceusze przyczynili się w ogromnym stopniu do rozbudowy Florencji i rozwoju sztuki oraz architektury na terenie środkowych Włoch. Niewielu jednak chyba wie, że byli również budowniczymi muru liczącego sobie ponad 50 km długości. Wykonano go z piaskowca i kamienia, a dostęp do ogrodzonego terenu zapewniały imponujące bramy i śluzy. Teren, który został opasany Barco Reale (jak nazwano ów mur) był od pierwszej połowy XVII wieku, ogromnym rezerwatem przyrody oraz … obszarem do polowań dla książąt z rodu Medyceuszy.
Przecieraliśmy oczy ze zdumienia. Nie dosyć, że krowy miały rogi wielkości poręczy przy schodach w naszym domu, wszystko przypominało pastwiska niczym z prerii amerykańskiej, to jeszcze na koniach jeździli prawdziwi kowboje. A przecież byliśmy we Włoszech, niedaleko Grosseto. I nie był to park rozrywki, ale wjazd do Parku Narodowego Uccelina. Enolog Fabrizio Testa, jeden z ówczesny inicjatorów powstania projektu piwno-restauracyjno-winiarskiego Frank & Serafico wyjaśnił nam, że tutaj w ten sposób od dawna hoduje się rogate bydło.
Niektórzy mawiają, że kolejne dania podczas kolacji, to tylko etapy oczekiwana na deser. Mam wrażenie, że z wiekiem ten pogląd ewaluuje i desery dla części osób tracą na znaczeniu. Kalorie, cukier, etc. Nie ma wątpliwości. Dobre zwieńczenie kolacji jest przysłowiową wisienką na torcie. Można jednak mieć ciastko i zjeść ciastko. Istnieją takie wina, które swoją budową, złożonością i słodkim smakiem z powodzeniem zastępują deser.
Rioja słynie z czerwonych win. Trudno się temu dziwić. Rozległe obszary na południe od gór Sierra de Cantabria są idealnym siedliskiem odmian Tempranillo i Garnacha. Niebagatelne znaczenie dla popularyzacji czerwonych szczepów, miał także wpływ winiarzy z pobliskiego Bordeaux. To właśnie francuscy producenci wina przywieźli tutaj ze sobą dębowe beczki (gdy w XIX wieku mszyca filoksera wyniszczyła ich winnice), które stosowali do kształtowania smaku i struktury czerwonego wina.
Zanim założyła własną winnicę pracowała przy produkcji wina w Prioracie. Zdobywała doświadczenie również w Bordeaux, Toskanii, Kaliforni i Nowej Zelandii. Zawsze jednak wiedziała, że powróci do rodzinnej Riojy i wystartuje ze swoim własnym projektem winiarskim.