Czy zamawianie w restauracji “kieliszka chardonnay” nie świadczy, że pijący tak powiedział, bo niewiele wie na temat win, a chciałby uchodzić z ich znawcę? Innych szczepów nie zna, a Riesling wydaje mu się zbyt kwaśny.
Blog kategorie
Blog chmura tagów
Czy zamawianie w restauracji “kieliszka chardonnay” nie świadczy, że pijący tak powiedział, bo niewiele wie na temat win, a chciałby uchodzić z ich znawcę? Innych szczepów nie zna, a Riesling wydaje mu się zbyt kwaśny.
Tydzień temu obchodziliśmy międzynarodowy dzień Sauvignon Blanc.
Łatwo sięgnąć po wino z nazwą tego szczepu na etykiecie i rozpocząć celebrowanie.
Zaraz, zaraz. Przecież często pijemy Sauvignon Blanc, może więc warto trochę wysilić się i poszukać czegoś bardziej finezyjnego?
Gotowi na majówkę? Pewnie już tak, w końcu to świetna okazja, aby rozpocząć sezon spędzania czasu na łonie przyrody. A zapas win na taką okazję już przygotowany? Jeśli jeszcze nie, to mamy dla Was zestaw “6 białych win. Na słoneczne dni”.
Słowo Lugana brzmi trochę jak laguna. I takie skojarzenie dobrze pasuje do stylu białych win powstających na południowych krańcach jeziora Garda.
Tym bardziej, że tamto wybrzeże słynie z lazurowego koloru wody i w sezonie wakacyjnym pełne jest turystów szukających relaksu.
Wielkanoc to wiosna, a wiosna to Wielkanoc. Chyba nikt nie ma wątpliwości, że w tym czasie myślimy o nadchodzących dniach z nowej perspektywy. Budzi się poczucie świeżego spojrzenia na świat. Po zimowych tygodniach, ubogich w promienie słoneczne, nadchodzą dni jasne i ciepłe. Czyż zatem nie powinniśmy skierować naszych myśli w stronę bardziej rześkich win?
Czy Rieslingi zawsze zachwycają? Z pewnością nie wszystkie i nie wszystkich. My je uwielbiamy, ale powiedzmy sobie szczerze, nie zawsze pijemy te z pierwszej ligi. Jest jednak takie codzienne wino, po które sięgamy bez wahania, gdy mamy ochotę na świeżego i treściwego Rieslinga.
Im wyżej wspinamy się w górach, tym chłodniej robi się wokół nas. Nie trzeba chyba nikogo o tym przekonywać. Ba, wiemy nawet o ile spada temperatura. Z każdymi 100 metrami o jeden stopień Celsjusza mniej. Niby słońce świeci tak samo, ale jednak jest chłodniej.
Za co właściwie tylu ludzi kocha szczep Syrah? I nie ma co się tutaj zastanawiać czy Syrah to jest to samo co Shiraz. Oczywiście, że jest to ten sam gatunek winogron. Przy czym nazwa Shiraz używana jest głównie w Australii.
Czy to z Burgundii, Doliny Rodanu czy Langwedocji, na winach francuskich można znaleźć określenie Vielles Vignes. Warto go wypatrywać, oznacza bowiem, że owoce wykorzystane do wytłaczania wina pochodzą ze starszych krzewów. Nie ma to nic wspólnego ze “starszą krwią”, wokół której toczy się akcja Wiedźmina. Starsze krzewy winorośli, to zazwyczaj co najmniej 50-letnie roślin. Czasami uprawy liczą sobie nawet i blisko 100 lat.
No niby wino jest białe, ale w gruncie rzeczy nie wygląda jak większość białych win. Jedna z zasad dotyczących kolorów wina mówi, że im białe wino starsze, tym barwa staje się ciemniejsza. OK, to prawda. A gdy wino jest młode, a już ma intensywny kolor?
Czasami zdarza się, że zostawimy trochę wina w butelce. Wino nam smakowało i chcielibyśmy spróbować je również innego dnia. Emocje potęguje niejednokrotnie myśl o tym ile wydaliśmy na wino i żal nam zmarnować trunek. No właśnie, ale czy faktycznie zmarnować?
Do Bari przyjechaliśmy późnym popołudniem. Panujący upał wzmagało dające się wszędzie odczuć podniecenie związane z finałowym meczem o mistrzostwo Europy. Włosi brawurowo przeszli fazę grupową i późniejsze rozgrywki, trochę jak zwykle czarowali na boisku próbując wymusić na sędziach korzystny dla siebie werdykt, więc nasze serce było bardziej po stronie Anglików. Jednak wieczorny spacer ulicami największego miasta Apulii, pełnymi podekscytowanych kibiców, nie bardzo pozwalał na to, aby siłą rzeczy nie oddać drugiej połowy serca Włochom.
Kilkanaście lat temu spędzaliśmy wakacje na greckim półwyspie Halkidiki. Wykupiliśmy dwa tygodnie pobytu w eleganckim hotelu z malowniczą plażą, kilkoma basenami i szeregiem innych atrakcji dla spragnionych wypoczynku turystów.
Po wylądowaniu na lotnisku w Salonikach opiekun wycieczki zapakował nas do autobusu i po godzinie byliśmy już w swoich pokojach z widokiem na morze. Plan kolejnych dni dyktowały pory trzech posiłków, przeplatane drinkami nad basenem. Relaks!
Wiosna to często chwila refleksji nad własną sylwetką. Perspektywa zbliżających się letnich miesięcy kieruje nasze myśli ku lżejszej odzieży, niejednokrotnie odsłaniającej ciało. Kurtki, swetry, szale odejdą na jakiś czas w zapomnienie. I tutaj niejednokrotnie pojawia się pomysł o przejściu na dietę, aby przez nadchodzące kilka tygodni zgubić zbędne kilogramy. Jest to oczywiście spore wyzwanie z szeregiem wyrzeczeń.
Co w takiej sytuacji z winem? Przecież lubimy je pić. Ale czy wpłynie to na nasz plan poprawy sylwetki? Zrezygnować czy ograniczyć? A może lepiej zrozumieć w jakim stopniu wino dostarcza naszemu organizmowi kalorie? Bez odrobiny liczenia nie obędzie się, ale warto.
Otwierając butelkę wina, zawsze chociaż na ułamek sekundy przenoszę się myślami do miejsca, skąd ona pochodzi. Widzę winnice, przetwórnię lub nawet samego producenta. Gdy zawartość kieliszka zachwyca, myśl zatacza coraz szersze kręgi i pojawiają się obrazy innych winnic z tego regionu. Rodzi się pragnienie zorganizowania kolejnej wyprawy winiarskiej.
Tego dnia było naprawdę gorąco. Termometr w samochodzie pokazywał na zewnątrz 41,5 stopnia Celsjusza. Jechaliśmy od strony Florencji w kierunku na zachód. Droga nie była zbyt długa. Zaledwie ok. 30 kilometrów. Byliśmy umówieni z Sereną w samo południe. Zastanawiałem się, co nas tym razem spotka w Capezzanie.
Rozbudzona majową wizytą na Morawach fascynacja tamtejszym winiarstwem powodowała, że kolejna możliwość spotkania jeszcze większej liczby Autentystów napawała mnie ogromną radością.
Odpowiedzialność to słowo, które w ostatnich latach zyskuje popularność także wśród najlepszych szefów kuchni. Słyszymy o niej ze wszystkich stron i w różnych kontekstach, także w kontekście tego, co jemy, bo przecież w jedzeniu nie tylko chodzi o samo dostarczanie energii niezbędnej do życia.