Niedawno dotarł do nas nowy rocznik wina Muscadet do Apolline i Juliena Braud. Z pewnym zaskoczeniem zauważyliśmy, że nie tylko rocznik zmienił się, ale również etykieta. Po otwarciu butelki i chwili refleksji wszystko jednak pasuje do siebie.
Blog kategorie
Blog chmura tagów
Niedawno dotarł do nas nowy rocznik wina Muscadet do Apolline i Juliena Braud. Z pewnym zaskoczeniem zauważyliśmy, że nie tylko rocznik zmienił się, ale również etykieta. Po otwarciu butelki i chwili refleksji wszystko jednak pasuje do siebie.
Czy to już czas na melony? No niezupełnie. Jeszcze kilka tygodni i na pierwsze owoce będzie można natrafić w ogrodach. Oczywiście w sklepach znajdziemy je niemal przez cały rok, ale przecież „sezonowość” to dla nas słowo klucz zdrowej diety. Zatem o co chodzi z tymi melonami?
Przy jednej z dwóch głównych dróg przecinających wioskę Bechtolsheim, swoją winiarnię ma rodzina Bretzów. Słowo rodzina w tym przypadku nabiera szczególnego znaczenia, gdyż nieprzerwanie od 1721 roku kolejne pokolenia Bretzów zajmowały się uprawą winorośli i tłoczeniem wina.
W Hesji Nadreńskiej różnorodność wykorzystywanych odmian potrafi zmylić nawet wytrawnego miłośnika wina. Wprawdzie w ostatnim czasie Riesling zaczyna wysuwać się na pierwsze miejsce, ale historycznie najwięcej winnic porastały krzewy białego Müllera-Thurgaua i czerwonego Dornfeldera.
Blisko 62 lata musiał czekać region Beaumes de Venise, aby uzyskać status samodzielnej apelacji dla czerwonych win. Tyle bowiem czasu upłynęło od roku 1943, gdy obszar zaczął dysponować prawem posługiwania się określeniem Apelacja w stosunku do białych win.
Czasami potrafi zwieść swoimi aromatami i nawet wytrawnego miłośnika Sauvignon Blanc wyprowadzi w pole. Nie brakuje przykładów, gdy niezliczone rzesze winopijców, bezgraniczne oddanych świeżości i nutom tropikalnych owoców, przypalani rozgrzanym żelazem mówią, że mają w kieliszku Sauvignon. Gdy tymczasem jest w nim …Verdejo.
Półwysep Iberyjski najczęściej utożsamiany jest winiarsko z kolorem czerwonym. Panują tam wysokie temperatury, więc stosunkowo łatwo uzyskać odpowiednią dojrzałość winogron o ciemnej barwie skórki. Tymczasem w Hiszpanii powstaje także sporo białych win. Ich matecznikiem jest część kraju położona nad oceanem Atlantyckim, chociaż trzeba przyznać, że niemal 300 km od wybrzeża (a więc już w znacznie cieplejszej strefie) rozpościera się region Rueda, który słynie przede wszystkim z win o białym kolorze.
Dojrzałe czarne owoce, nuty kawowe i odrobina przypraw. To kompozycja nut smakowych odpowiadająca za ogromną popularność win z odmiany Syrah. Przy czym najczęściej jej źródłem są wina pochodzące z doliny Rodanu we Francji lub rozległych równin w Australii. W tym drugim przypadku na etykiecie zobaczymy zazwyczaj nazwę Shiraz, ale praktycznie jest to ta sama odmiana winorośli.
Odmiana Pinot Gris znana jest pod kilkoma nazwami. W krajach niemieckojęzycznych stosuje się dwa określenie Ruländer lub Grau Burgunder (czasami Grauer Burgunder), w Czechach Rulandske Sede. Jednak to włoskie Pinot Grigio cieszy się w Polsce największą popularnością. Przy czym sława ta raczej wiąże się trunkami, które śmiało można zaliczyć do bardzo pojemnej kategorii „win codziennych”.
Epidemia filoksery, która pod koniec XIX wieku spustoszyła winnice w całej Francji, nie ominęła również i regionu Gigondas. Spowodowała przy tym, że winnice zamieniono wówczas na gaje oliwne. Kilkadziesiąt lat później, zimą 1929 i 1956 r, drzewa oliwne zostały zniszczone z kolei przez silne mrozy. Winorośl powróciła do łask na początku lat 60. W tym samy czasie Denis Cheron zaczął zakładać winnice w okolicach wioski Gigondas.
Czasami spotykam się z pytaniem, skąd biorą się te wszystkie aromaty owoców, które wyczuwamy w winie? No bo jak wino może pachnieć czarną porzeczką czy wiśnią, skoro zrobiono je z winogron. Czy do win dodaje się inne owoce?
W Trullo Flaminio produkują tylko dwa wina. Można by pomyśleć, że to taka analogia do dwóch hektarów, jakimi dysponuje winnica. Jednak raczej mamy tu do czynienia z pierwszymi dwoma wina, które trafiły na rynek. Na kolejne przyjdzie jeszcze czas. Tym bardziej, że wśród uprawianych odmian obok Negroamaro i Syrah są jeszcze Primitivo oraz Susumaniello.
Zwrot „słodkie bąbelki” może współcześnie brzmieć trochę kontrowersyjnie. Kilkadziesiąt lat temu wina musujące bardzo często zawierały sporo słodyczy, ale obecnie musiaki najczęściej są wytrawne lub co najwyższej półwytrawne.
Tymczasem jest jedno wino, które na musowaniu i wyraźnej słodyczy zbudowało swoją historię. Mowa oczywiście o Moscato z włoskiego Piemontu. A będąc bardziej precyzyjnym o winie z okolic miejscowości Asti, czyli o Moscato d’Asti.
Dwa hektary. Tylko tyle ma projekt noszący nazwę Trullo Flaminio.
Nazwa Vermentino może kojarzyć się z procesem fermentacji. I w pewnym sensie jest w tym trochę prawdy, bo winogrona są przecież poddawane fermentacji, aby uzyskać z nich wino. A vermentino to odmiana winorośli szlachetnej (vitis vinifera), czyli częściej przechodzi proces zamiany cukru przy udziale drożdży w alkohol, niż jest zjadana jako owoc.
Mają w sobie coś z pionierów lub szlifierzy diamentów. Pionierów, gdyż wkraczają na tereny zupełnie nieoczywiste lub nigdy wcześniej nie rozważane jako miejsca do prowadzenia jakiejś formy aktywności. Szlifierzy, gdyż potrafią spojrzeć na pewne okoliczności z zupełnie nowej perspektywy i swoją pracą przemienić je w błyszczące klejnoty.
Aromatyczne odmiany. Kochać czy nienawidzić? W zależności od miejsca uprawy krzewów, mogą dać wina monotonne, czasami nawet męczące. Innym razem potrafią urzekać swoją złożonością, ale i finezją, odkrywając nowe, nieznane wcześniej obszary aromatów i smaków.
Coś w tym winie jest, że wyraźnie różni się od innych musiaków wytwarzanych w ten sam sposób co Prosecco. Jasne, pochodzi z cieplejszego miejsca, powstaje, nie ze szczepu Glera (jak Prosecco), ale z trzech innych - Pinot Nero, Trebbiano Toscano oraz Chardonnay. I to mogłoby zakończyć wszelkie dywagacje nad różnicami. Jestem przekonany, że mimo wszystko to nie są właściwe odpowiedzi.
Oczywiście wiem, że nie brakuje osób wręcz uwielbiających aromatyczne Sauvignon Blanc. Nazwa łatwa do zapamiętania, intensywne nuty tropikalnych owoców, świeżość.
Tymczasem Grüner Veltliner już tak łatwo nie wpada w ucho, a tym bardziej w pamięć. Co więcej, jeśli spojrzymy na ewolucję tych win w czasie, to okaże się, że w kieliszku możemy czasami spotkać albo lekkie, rześkie wino, albo obfite, tłuste, pachnące miodem, białym pieprzem czy gałką muszkatołową.
Trudno zdecydować się, który Grüner jest lepszy. W zasadzie wszystko zależy od okoliczności. Bo czasami nie chodzi o to, aby wspinać się na wyżyny. Wystarczy swobodny spacer pośród łąk czy przydomowych ogródków. Wszystko kwitnie, pachnie wiosną, lekko przygrzewa słońce. Czy tutaj pasują zdecydowane, mocne akcenty? Raczej zwiewne i orzeźwiające.