Blog kategorie
Blog chmura tagów
Nie pamiętam już ile razy słyszałam, że ktoś potrzebuje szampana. Czy to na prezent, czy aby uczcić jakąś okazję. Ostatecznie okazuje się, że w zasadzie chodzi o wino, które wygląda jak szampan, ale wcale nie musi pochodzić z Szampanii. Ważne, aby były bąbelki, solidna butelka oraz korek zabezpieczony metalowym koszyczkiem. A jeśli będzie pochodziło z Francji, to tym lepiej. Bo chodzi o efekt, a niekoniecznie o smak.
To miały być TYLKO wakacje. Żadnych wizyt w winnicach, sam relaks i świetna zabawa w dobrym towarzystwie. Nasz przyjaciel Romek, najpierw zaproponował kierunek wyjazdu – Toskania, a potem zajął się całą organizacją. Początkowo nawet jakoś szczególnie nie analizowałem miejsca, które zostało wybrane na naszą bazę wypadową
Z pozoru brak w tym wszystkim logiki. No bo dlaczego, skoro słowo Dry (lub Trocken czy Sec) znaczy „wytrawny”, to w przypadku musujących win informuje nas, że mamy do czynienia z winem raczej półwytrawnym?
Za każdym razem, gdy u nich byliśmy witali nas musującym winem. Był to zawsze orzeźwiający kieliszek, który niczym u wędrowca, spłukiwał nam „kurz w gardle po podróży”. Nawet jakoś szczególnie nie zastanawialiśmy się, co właściwie pijemy. Ważne, że dawało orzeźwienie i mogliśmy z nowymi siłami rozpocząć wizytę oraz rozmowę o winach Hesji Nadreńskiej.
Jadąc do Carlo Boscainiego od strony miejscowości Sant'Ambrogio di Valpolicella, na Via Sengia należy skręcić przed kapliczką Matki Boskiej w lewo. Teraz kapliczka zgrabnie wkomponowana jest w kamienny mur z piaskowca.
Gdy kilka tygodni po zakończeniu winobrania zdarza się turystom odwiedzać winnice położone na wschód od Werony, pewną konsternację wywołuje u nich widok skrzynek pełnych wysuszonych winogron. Przyznam, że gdy wiele lat temu zobaczyliśmy je po raz pierwszy, z początku też budziły szereg pytań. No, bo jak to? Czyżby w winnicy nie poddali wszystkich zebranych owoców winifikacji? Zabrakło kadzi fermentacyjnych? A może to były jakieś kiepskie winogrona?
To było chyba kilka lat temu i później już tego rodzaju sytuacja nie powtórzyła się. Przyszła do mnie klientka i zapytała o wina z Austrii. Nim zdążyłem dopytać, jaki rodzaj stylistyki ma na myśli, powiedziała, że owszem bardzo lubi dojrzałe Grünery Veltlinery, ale tym razem ma ochotę na solidnego Rieslinga.
Kupaż dwóch odmian winorośli czasami może wyglądać jak stare dobre małżeństwo, a bywa i tak, że zapowiada początek nowej znajomości.
Dzisiaj zapraszamy Was do Langwedocji. W południowej Francji, na wapiennych tarasach, winorośl dzieli słońce z garrigue (niską, gęstą, krzewiastą roślinność charakterystyczną dla suchych gleb) i drzewami oliwnymi. Rodzinna winnica Viranel rozciąga się na prawie 40 hektarach.
Dzisiaj piszemy do Was z Rheingau. Odwiedzamy region, a w zasadzie winnicę Corvers-Kauter tuż po zasadniczej części winobrania. Piwnice w Oestrich-Winkel to miejsce z 250-letnią historią, które nadal inspiruje i fascynuje. Jest wspaniale ponownie tu być!
Lubię odkrywać, z pozoru powszechnie znane odmiany czy regiony, ale mające również swoje inne oblicze. Dlatego obserwowałem JĄ od dłuższego czasu.
Często podczas degustacji mówię, że wystarczy znać kilka białych odmian winogron i ciut więcej czerwonych, aby potrafić w miarę swobodnie poruszać się w świecie wina. I to jest oczywiście prawda. Przychodzi jednak czasami moment, gdy taki zasób wydaje się już nie wystarczać.
Jest raczej niewielkie, mało tam również imponujących zabytków. Gdyby zapytać o powody, dla których turyści odwiedzają miasto Jumilla, odpowiedzi pewnie byłyby dwie. Pierwszą jest wino, drugą zamek.
Spacerowaliśmy wieczorem wąskimi uliczkami średniej wielkości miasta w Hiszpanii (jego nazwa nie ma tutaj znaczenia). Mimo, że był to niemal środek lata, bary świeciły raczej pustkami.
Kompozytorzy - z tego zawsze słynęło Bordeaux. Tamtejsi winiarze byli w stanie z komponowania zrobić prawdziwą sztukę. I to Sztukę przez duże Sz. Wykazali się nie lada kunsztem, skoro w wielu regionach winiarskich miesza się odmiany winogron, aby zrobić wina. Ale to właśnie bordoscy producenci (po prawdzie winni kupcy bardzo im w tym pomogli) potrafili stworzyć coś, co obecnie nosi nazwę klasycznego kupażu.
Chiński yuan nie stoi ostatnio najlepiej. Jednak nie w kursie rzecz, ale w ilości yuanów. Owszem może i obecnie ta ilość nie jest już tak powalająca, jednak jeszcze kilka, kilkanaście lat temu płynęła niczym woda w wodospadzie Niagara. Chyba niewielu spodziewało się, że takie zjawisko będzie miało miejsce.
W życiu nie brakuje przypadków, ale trudno uznać wybór początku sierpnia na święto białej odmiany Albarino za zwykły zbieg okoliczności. W Europie to środek lata, szczyt sezonu wakacyjnego. Niezliczone tłumy kierują swoje kroki w stronę Morza Śródziemnego, szukając słońca, błękitu wody, piaszczystych plaż, wieczorami zasiadając do uczt obfitujących w owoce morza. Te chwile spędzane w relaksacyjnej atmosferze są niczym ożywczy powiew, dający wytchnienie po miesiącach poświęconych na pracę.
W 1999 roku dwóch braci Alain i Philippe Bramaz zaczęli, w prowizorycznie przygotowanej piwnicy za pomocą łopaty, wrzucać ręcznie zebrane owoce do drewnianych zbiorników. Planowali przefermentować pierwsze 6000 kg winogron, aby przekonać się jaki efekt przyniosą ich wysiłki.