Byliśmy już trochę spóźnieni. Mieliśmy za sobą tego dnia dwie wizyty w winnicach Sancerre. A przed nami jeszcze kawał drogi do pokonania.
Blog kategorie
Blog chmura tagów
Byliśmy już trochę spóźnieni. Mieliśmy za sobą tego dnia dwie wizyty w winnicach Sancerre. A przed nami jeszcze kawał drogi do pokonania.
Przyszło nam niestety niemal przez rok nie otwierać butelek Sancerre Chavignol z Domaine Delaporte. I to nie dlatego, że straciliśmy zamiłowanie do europejskiego stylu Sauvignon Blanc. Wręcz przeciwnie, chęć ugaszenia pragnienia loarskim wyznacznikiem odmiany, wzmagała w nas wraz z kolejnymi miesiącami.
Oto trzy twarze Malbeca, które wyszły spod ręki Valerie.
Często podczas degustacji mówię, że wystarczy znać kilka białych odmian winogron i ciut więcej czerwonych, aby potrafić w miarę swobodnie poruszać się w świecie wina. I to jest oczywiście prawda. Przychodzi jednak czasami moment, gdy taki zasób wydaje się już nie wystarczać.
Spacerowaliśmy wieczorem wąskimi uliczkami średniej wielkości miasta w Hiszpanii (jego nazwa nie ma tutaj znaczenia). Mimo, że był to niemal środek lata, bary świeciły raczej pustkami.
Trzeba mieć sporo dystansu do swoich win, aby jedno z nich nazywać „vino de comarca” czyli wino lokalne. W czasach, gdy bycie „obywatelem świata” uchodzi za normę, odbieranie czemuś aspiracji do brylowania na salonach może zaskakiwać. Na domiar wszystkiego zasadnicza nazwa Tio Uco, czyli wujek Uco jeszcze bardziej podkreśla swojski charakter wina. Może gdyby to był chociaż amerykański wuja Sam, albo wujek Google, a tutaj wujaszek Uco.
W życiu nie brakuje przypadków, ale trudno uznać wybór początku sierpnia na święto białej odmiany Albarino za zwykły zbieg okoliczności. W Europie to środek lata, szczyt sezonu wakacyjnego. Niezliczone tłumy kierują swoje kroki w stronę Morza Śródziemnego, szukając słońca, błękitu wody, piaszczystych plaż, wieczorami zasiadając do uczt obfitujących w owoce morza. Te chwile spędzane w relaksacyjnej atmosferze są niczym ożywczy powiew, dający wytchnienie po miesiącach poświęconych na pracę.
Niedawno rozmawiałem z pewnym człowiekiem, który bardzo chciał spróbować burgundzkiego, czerwonego wina. Jako początkujący eksplorator winiarski, usłyszał gdzieś, że są to najbardziej fascynujące wina świata i zapragnął przekonać się o tym.
Czy to już czas na melony? No niezupełnie. Jeszcze kilka tygodni i na pierwsze owoce będzie można natrafić w ogrodach. Oczywiście w sklepach znajdziemy je niemal przez cały rok, ale przecież „sezonowość” to dla nas słowo klucz zdrowej diety. Zatem o co chodzi z tymi melonami?
Przy jednej z dwóch głównych dróg przecinających wioskę Bechtolsheim, swoją winiarnię ma rodzina Bretzów. Słowo rodzina w tym przypadku nabiera szczególnego znaczenia, gdyż nieprzerwanie od 1721 roku kolejne pokolenia Bretzów zajmowały się uprawą winorośli i tłoczeniem wina.
W Hesji Nadreńskiej różnorodność wykorzystywanych odmian potrafi zmylić nawet wytrawnego miłośnika wina. Wprawdzie w ostatnim czasie Riesling zaczyna wysuwać się na pierwsze miejsce, ale historycznie najwięcej winnic porastały krzewy białego Müllera-Thurgaua i czerwonego Dornfeldera.
Blisko 62 lata musiał czekać region Beaumes de Venise, aby uzyskać status samodzielnej apelacji dla czerwonych win. Tyle bowiem czasu upłynęło od roku 1943, gdy obszar zaczął dysponować prawem posługiwania się określeniem Apelacja w stosunku do białych win.
Czasami potrafi zwieść swoimi aromatami i nawet wytrawnego miłośnika Sauvignon Blanc wyprowadzi w pole. Nie brakuje przykładów, gdy niezliczone rzesze winopijców, bezgraniczne oddanych świeżości i nutom tropikalnych owoców, przypalani rozgrzanym żelazem mówią, że mają w kieliszku Sauvignon. Gdy tymczasem jest w nim …Verdejo.
Półwysep Iberyjski najczęściej utożsamiany jest winiarsko z kolorem czerwonym. Panują tam wysokie temperatury, więc stosunkowo łatwo uzyskać odpowiednią dojrzałość winogron o ciemnej barwie skórki. Tymczasem w Hiszpanii powstaje także sporo białych win. Ich matecznikiem jest część kraju położona nad oceanem Atlantyckim, chociaż trzeba przyznać, że niemal 300 km od wybrzeża (a więc już w znacznie cieplejszej strefie) rozpościera się region Rueda, który słynie przede wszystkim z win o białym kolorze.
Odmiana Pinot Gris znana jest pod kilkoma nazwami. W krajach niemieckojęzycznych stosuje się dwa określenie Ruländer lub Grau Burgunder (czasami Grauer Burgunder), w Czechach Rulandske Sede. Jednak to włoskie Pinot Grigio cieszy się w Polsce największą popularnością. Przy czym sława ta raczej wiąże się trunkami, które śmiało można zaliczyć do bardzo pojemnej kategorii „win codziennych”.
Epidemia filoksery, która pod koniec XIX wieku spustoszyła winnice w całej Francji, nie ominęła również i regionu Gigondas. Spowodowała przy tym, że winnice zamieniono wówczas na gaje oliwne. Kilkadziesiąt lat później, zimą 1929 i 1956 r, drzewa oliwne zostały zniszczone z kolei przez silne mrozy. Winorośl powróciła do łask na początku lat 60. W tym samy czasie Denis Cheron zaczął zakładać winnice w okolicach wioski Gigondas.
Zwrot „słodkie bąbelki” może współcześnie brzmieć trochę kontrowersyjnie. Kilkadziesiąt lat temu wina musujące bardzo często zawierały sporo słodyczy, ale obecnie musiaki najczęściej są wytrawne lub co najwyższej półwytrawne.
Tymczasem jest jedno wino, które na musowaniu i wyraźnej słodyczy zbudowało swoją historię. Mowa oczywiście o Moscato z włoskiego Piemontu. A będąc bardziej precyzyjnym o winie z okolic miejscowości Asti, czyli o Moscato d’Asti.
Dwa hektary. Tylko tyle ma projekt noszący nazwę Trullo Flaminio.
Gdyby kogoś zapytać, czy dla jednej butelki wina warto przekroczyć wysokie pasmo górskie, pewnie dwa razy by się zastanowił przed udzieleniem twierdzącej odpowiedzi. Wszystko zależy oczywiście od butelki wina, a dywagacje na ten temat można prowadzić przez długie godziny.
Coś w tym winie jest, że wyraźnie różni się od innych musiaków wytwarzanych w ten sam sposób co Prosecco. Jasne, pochodzi z cieplejszego miejsca, powstaje, nie ze szczepu Glera (jak Prosecco), ale z trzech innych - Pinot Nero, Trebbiano Toscano oraz Chardonnay. I to mogłoby zakończyć wszelkie dywagacje nad różnicami. Jestem przekonany, że mimo wszystko to nie są właściwe odpowiedzi.